czwartek, 5 września 2013






Witajcie :**


Jest mi bardzo miło że zostałam nominowana do konkursu The Versatile Blogger Awards, mimo że założyłam swój blog nie dawno. 

A oto zasady :
1. Podziękować osobie, która Cię nominowała. 
2. Pokazać na blogu nagrodę The Versatile Blogger Awards.
3. Nominować 15 blogów, które na to zasłużyły. 
4. Ujawnić 7 faktów o sobie. 

 Zostałam nominowana przez Lumos Maxima z bloga http://milosc-silniejsza-od-magii.blogspot.com/p/the-verseatile-blogger-awards.html . Dziękuję Ci kochana :**

Serdecznie polecam blogi :

Najlepsze 15 blogów ;)

A teraz 7 faktów o mnie ;D 
1. Zaraziłam się Harry'm Potterem od mojej siostry Oli i od jej najlepszej przyjaciółki Magdy. 
2. Mam obsesję na punkcie Toma Feltona. 
3. Moim domem jest Slytherin. 
4. Dopiero kończę czytać 4 część. 
5. Gdy widzę miny Rona w pierwszej części to zawsze pękam ze śmiechu. 
6. Kocham Śmierciożerców. 
7. Nie wiedziałam jak zacząć pierwsze zdanie w moim opowiadaniu. 

Mam nadzieję że będziecie mnie odwiedzać i czytać moje opowiadanie. Już wkrótce 3 rozdział ;3 

Pozdrawiam


niedziela, 1 września 2013

Rodział II


W jednym z przedziałów wagonu siedzieli Hermiona, Ron, Ginny, Harry, Luna, Neville, Zabini, Pansy i kilka innych Ślizgonów. Przedział ten był bardzo duży. Miał nawet dwa wysuwane ze ścian stoliki. Po rozmowach zapadła niezręczna cisza. Przerwała ją Ginny pytając :                                                                                  -Kiedy wreszcie dojedziemy ? Mam już dosyć, wszystkie ciekawe tematy do rozmów się skończyły.            -Przestań. Niedługo będziemy na miejscu – powiedział Ron.                                                                          Harry zasnął pociągu, a Hermiona wpatrywała się w okno. Nagle się wzdrygnęła. Przyleciała do niej sowa. Była bardzo mała, szara i miała długi dziób. Jej oczy były żółte i wielkie. Patrzyła na ciemnowłosą jakby oczekiwała nagrody za to, że wykonała swoją pracę. Dziewczyna wyciągnęła z torby płatki kukurydziane i dała je sowie. Ptak jadł je z przyjemnością, gdy skończył rozłożył skrzydła i wyfrunął przez okno. Harry się przebudził i spytał czy coś go ciekawego ominęło.                                                                                         - Przed chwilą była tu sowa i dała Hermionie list – odpowiedziała Luna.
 - No dalej. Otwieraj – powiedział Harry. 
 Dziewczyna posłuchała Harry’ego. Otworzyła list i zaczęła czytać na głos :



Droga Hermiono!

Gdy wysiądziecie z pociągu szybko udajcie się na Wielką Salę. Nie chodźcie nigdzie indziej. Zostawcie przed nią swoje torby, chcę coś wypróbować. Po uczcie idźcie do swoich sypialń. Bagaże będą na was czekały.




                                                                                                                                                Hagrid.

Ślizgoni parsknęli śmiechem. Gryfoni się tym nie przejmowali. Dlaczego Hagrid kazał im postawić swoje torby przed Wielką Salą? 
 - Hagrid może coś z nimi odwalić. Wiecie jaki on jest. Nie wiem czy zostawić tam te torby – powiedział Neville. 
 - Ja je tam zostawię – oświadczyła Lovegood. 
 Nagle do przedziału wszedł Draco Malfoy. Chciał wepchnąć się między Hermioną a Pansy. 
 - Posuń się Granger! – warknął. 
 - Na imię mam Hermiona, ale wątpię byś zapamiętał. Twój mózg wiele nie pomieści. Jeżeli w ogóle go masz – odegrała się. 
 - Tak, tak, Granger – powiedział i usiadł.
 – No, Malfoy. Podobno masz nową dziewczynę? – spytał Ron. 
 -  O co ci chodzi ? Nie mam dziewczyny.
 Pansy Parkinson przybliżyła się do Dracona i uśmiechnęła się. Popatrzył się na nią jak na opętaną. 
- I nie chcę mieć. 
 Ślizgonka się odsunęła i zasmuciła. 
 - Chodzą plotki, że spotykasz się z pierwszoroczniaczką. Niejaką Katy – wtrącił Ron. 
 - Co ty pieprzysz, Weasley?! To nie jest moja dziewczyna – oznajmił zawstydzony Malfoy. 
 - A podobno razem dzieliliście się słodyczami. A więc kiedy ślub? Dostanę zaproszenie? – spytał Ronald. Ślizgon udawał, że go nie słyszy i zaczął rozmawiać z Zabinim. 
 - Draco, a może teraz chcesz ‘’ Proroka Codziennego‘’? – spytała Luna. Malfoy popatrzył na nią i powiedział z ironią : 
 - Oh tak! Bo tylko o tym marzę! Kupić twojego Proroka Codziennego. A mogę trzy egzemplarze? 
Ślizgoni wybuchnęli śmiechem. Niespodziewanie do przedziału weszła Levender Brown. 
 - Za chwilę wysiadamy. Zakładajcie już szaty! – oznajmiła. 
 Wszyscy wstali i powyjmowali ze swoich toreb szaty. Gdy większość się ubrała, wyszła z przedziału i poszła w stronę Hogwartu. Tylko Draco i Hermiona zostali. Ślizgon miał już wychodzić, gdy zobaczył że szatynka nie może zamknąć okna. Podszedł do niego i zamknął je. Hermiona mu podziękowała. Stali tak i patrzyli się na siebie.
 – Głupia, mała Granger, okna nie umie zamknąć… - westchnął Ślizgon. Odwrócił się na pięcie i wyszedł z przedziału. Hermionę to rozbawiło i uśmiechnęła się. Po czym wyszła i dołączyła do reszty uczniów.


_________________________________________________________________________________

Wszyscy uczniowie byli już w Wielkiej Sali. Profesor McGonagall przywitała nowych uczniów i zaczęło się przydzielanie pierwszoroczniaków do domów. Nowa dyrektorka wypowiadała po kolei nazwiska nowych uczniów. 
 - Katheryn Miller! –wykrzyknęła. Dziewczynka usiadła na drewnianym stołku i czekała na odpowiedź Tiary Przydziału. Draco już wiedział, że jest czystą Ślizgonką, ponieważ jej rodzice byli Ślizgonami. Założył się z Zabinim o 10 galeonów, że Katy trafi do Slytherinu. 
 -SLYTHERIN! – wykrzyczała Tiara. 
 Ślizgoni zaczęli bić brawa. Dziewczynka usiadła przy ich stole i uśmiechnęła się do Dracona. On odwzajemnił uśmiech. 
 - Dawaj 10 galeonów - powiedział do Zabiniego. Ten mu wręczył ze skwaszoną miną, a Malfoy uśmiechał się od ucha do ucha.
 Na wszystkich stołach pojawiło się jedzenie. Draco od razu porwał sok dyniowy i nalał go sobie tyle, że dzbanek był do połowy pusty. Przy stole Gryfonów wszyscy ze sobą rozmawiali o tym, co ich spotkało poza Hogwartem. Tylko Hermiona niechętnie jadła swoją sałatkę, bo widziała że Draco wybrał tą samą. Patrzyła jak szybko ją jadł. Nie mogła od niego oderwać wzroku. Dopiero wtedy, gdy Luna zapytała ją czy poda jej budyń, wróciła na ziemię. Minęło pół godziny, gdy wszyscy uczniowie się najedli. 
 - Byli uczniowie naszej szkoły mają zgłosić się do mojego gabinetu tuż po kolacji. Pierwszoroczniaków do dormitoriów zaprowadzą prefekci – oznajmiła Profesor McGonagall. Pożegnała się i poszła do gabinetu. Wszyscy absolwenci Hogwartu poszli za nią. Gdy doszli, dyrektorka kazała im się rozgościć. 
 - Jak już wiecie macie opiekować się pierwszoroczniakami. Oprowadzać ich po szkole i zapoznawać z nią. Jeżeli dobrze się spiszecie, urządzimy bal! – zaczęła.
Wszystkie dziewczyny zebrane w pomieszczeniu piszczały z radości. 
 - O matko! – powiedzieli na raz wszyscy chłopcy. 
 - No fajnie, fajnie, ale nie musicie się tak wydzierać… - powiedział Draco.
 Zaczęły się rozmowy o kolorach sukienek na bal. Buty płaskie czy na obcasach? 
 Było tak głośnio, że chłopcy zatykali uszy. 
 - Ale tylko jeżeli będziecie poprawnie zajmować się maluchami. Wtedy będzie bal – oznajmiła McGonagall. – Możecie już szukać partnerów, bo wierzę wam, że się dobrze zaopiekujecie młodymi czarodziejami. Wszystkie Ślizgonki błyskawicznie podbiegły do Dracona. 
 - Pójdziesz zemną na bal? – spytała Pansy. 
 - Nie! On pójdzie ze mną! – wrzasnęła inna Ślizgonka i pociągnęła Dracona do siebie. 
 - Chciałybyście… To oczywiste, że to mnie wybierze!
 Zaczęły się o niego głośnie kłótnie. Dyrektorka podeszła do Ślizgona i poprosiła go o to, żeby przestały się kłócić wiedząc, że jej się to nie uda. 
 - Zamknijcie się! – wrzasnął. 
 Wszystkie Ślizgonki umilkły i spojrzały na blondyna. 
 - Nawet nie wiem czy w ogóle pójdę na ten bal. A więc nie róbcie sobie nadziei. Możliwe, że pójdę z jakąś Krukonką, Puchonką lub Gryfonką – ciągnął. 
 Wszystkie dziewczyny były bardzo zdziwione, a zwłaszcza Gryfonki. Dyrektorka podziękowała Draconowi i oznajmiła : 
 - Każda w was wyciągnie z czerwonej skrzyni osobę, która będzie mu towarzyszyć podczas opieki nad pierwszoroczniakiem, a z fioletowej właśnie pierwszoroczniaka. Dziewczynki losują partnera i małego czarodzieja. Nie ma żadnej wymiany. 
- Co? Ron Weasley?! – krzyknęła Pansy. 
 - Coo?! – Ron również krzyknął i zrobił przerażone oczy. 
– O niee... - Pierwszoroczniak to jakiś John Peter. Puchon.
 Draco parsknął i wyjął z torby zielone jabłko. Do skrzyni podeszła Ginny. Modliła się, żeby to nie był Ślizgon. 
 - Oliver Wood – uśmiechnęła się od ucha do ucha i pomaszerowała do fioletowej skrzyni 
– James Hudson. Krukon. 
 Następnie Hermiona podeszła do skrzyni. 
 - Dracon Malfoy – zrobiła przerażone oczy i popatrzyła na McGonagall z litością. Draco ze zdziwienia wypluł swoje jabłko na podłogę. 
 - Że z nią?! Z tą szlamą?! – krzyknął zdenerwowany Ślizgon. 
 - Panie Malfoy. Panna Granger nie jest czystej krwi, ale to nie znaczy że ma Pan mówić na nią szlama. Jeszcze raz Pan tak powie, a Slytherin straci 10 punktów! – oznajmiła Pani Profesor.
 Hermiona podeszła do drugiej skrzyni wyciągnęła karteczkę i powiedziała na głos : 
 - Katy Miller. Ślizgonka. 
 Draco miał krzyknąć, ale powstrzymał się. Zabrał swoją torbę i zmierzał do wyjścia. 
 - Panie Malfoy, gdzie Pan idzie? – spytała dyrektorka.
 Lecz on nic nie powiedział i wyszedł bez słowa. Przez dwadzieścia minut inne czarodziejki losowały partnerów i pierwszoroczniaków. Gdy wszyscy mieli pary, McGonagall kazała wszystkim rozejść się do swoich dormitoriów.

________________________________________________________________________________

Trzeci rozdział jest już napisany, ale nie wiem kiedy go dodam. Przepraszam za nie estetyczność na początku. Nie da się z tym nic zrobić. Mam nadzieję że się połapiecie co i jak. ;D

sobota, 24 sierpnia 2013

Rozdział I






Hermiona Granger stała na peronie 9 i ¾. Czekała na Harry’ego, Rona i Ginny i patrzyła się ciągle na żegnających się ze sobą ludzi. Zauważyła małą dziewczynkę, która miała w dłoni maskotkę, małego żółtego misia. Żegnała się z rodzicami, wyglądali na bardzo zdenerwowanych. Hermiona nie widziała jej wcześniej, więc była to chyba pierwszoroczniaczka. Dziewczynka strasznie mocno przytuliła pluszaka, mówiła coś do niego, a potem oddała go swoim rodzicom. Hermionę to wzruszyło. Nagle poczuła jak ktoś stuka ją w ramię. Odwróciła się i zobaczyła Ginny.                                  
- Ginny ! – krzyknęła Hermiona i przytuliła rudowłosą dziewczynę z całych sił. - Tak dawno cię nie widziałam !
 - Ja ciebie też dawno nie widziałam! Harry i Ron powinni już tutaj być. Chyba mają problem z moim bagażem. Wzięłam bardzo dużo rzeczy. Hermiona zaśmiała się, bo już wyobrażała sobie jak Ron dźwiga ciężkie walizki. Nagle zobaczyła jak Harry i Ron pojawili się na peronie. Harry upuścił swoje walizki i podbiegł do dziewczyn zostawiając Rona z kupą bagaży.
 - Na brodę Merlina! Hermiono, ale się zmieniłaś ! – krzyknął zaskoczony Harry.
 - To dobrze czy źle ? - zażartowała Hermiona i przytuliła Harry’ego.
 Ron nie miał już siły nosić walizek siostry i rzucił nimi jak niepotrzebna rzeczą.
 - Ja już nie będę ich nosił! Nawet nie przywitałem się z Hermioną! – oburzył się Ron i poszedł w stronę ciemnookiej.
 Granger była zdziwiona ,ponieważ Ron wyglądał jakby szedł na rozmowę o pracę. Miał ciemnobrązowy garnitur i wyglądał jakby pracował w Ministerstwie Magii.
 - Ron, to napewno ty ? – zapytała Hermiona z uśmiechem na twarzy.
 - Mama kazała mi to włożyć. Wyglądam w tym jak jakiś Troll – po tych słowach podszedł do swojej przyjaciółki i uścisnął ją.
 - Nie jest tak źle… - skłamał Harry.
 - Chyba musimy już wsiadać do pociągu żeby zająć najlepsze miejsca – zauważyła Ginny.

_________________________________________________________________________________

- Draconie, obiecaj mi, że nie będziesz nikogo denerwował – powiedziała kobieta o jasnych włosach, poprawiając synowi kołnierz od koszuli.
 - Weź mnie nie dotykaj! Nie jestem już dzieckiem. I tak będę każdego denerwował , nie zabronisz mi tego – odpowiedział syn kobiety. - A tak w ogóle nie uśmiecha mi się pomagać pierwszoroczniakom. Robię to tylko ze względu na to, że wolę być w Hogwarcie niż się z wami użerać – ciągnął Draco.
 - Lepiej się pośpiesz na pociąg, bo nie zdążysz. – odezwał się Lucjusz.
 - No to mam nadzieję, że się więcej nie spotkamy –pożegnał się Ślizgon i wsiadł do pociągu.
 Po wejściu do Expresu Hogwart, Draco zmierzał do ostatniego wagonu pociągu. Nagle zatrzymała go Luna Lovegood.
 - A może Proroka Codziennego? – spytała lekkim głosem.
 - A może jednak nie? – zripostował ją i pomaszerował dalej.
 Szedł z poważną miną. Od czasu do czasu jego walizka obijała się o innych czarodziei. Pierwszoroczniaki biegały po wagonach i krzyczały. Jedna dziewczynka wpadła na Ślizgona trzymając w ręku czekoladową żabę. Draco spojrzał na swoją koszulę i zobaczył, że jest cała ubrudzona w czekoladzie. Dziewczynka zrobiła przestraszone oczy i wykrztusiła:
 - P-przepraszam…
 - Co ty na brodę Merlina zrobiłaś?! – jasnowłosy krzyknął na nią, a dziewczynka zaczęła płakać.
 - P-przepraszam… J-ja nie wiedziałam, że to t-tak plami…
 Draconowi zrobiło się jej żal. Skrzyczał pierwszoroczniaczkę, a teraz ona płacze.
 - No już, nie płacz – podał jej chusteczkę i spytał jak ma na imię.
 - Katy, a ty ?
 - Draco. To oznacza smok – odpowiedział.
 - No właśnie tak trochę wyglądasz jak smok - powiedziała dziewczynka.
 Draco nie wiedział czy to komplement, ale z uprzejmości podziękował. Usiadł z nią w pustym wagonie. Zaczęła opowiadać, że idzie do pierwszej klasy, że jest nowa, że nikt tu jej nie lubi. Draco pocieszył ją i dał jej jedną kartę ‘’ Sławnych Czarodziei ‘’. Był na niej Severus Snape.
 -Co to za karta? – spytała Katy. - To karty Sławnych Czarodziei. Są na nich osoby, które są sławne lub coś w życiu osiągnęły. Ta osoba to były opiekun Slytherinu oraz były nauczyciel eliksirów. Katy powiedziała Draconowi, że jej rodzice należeli do tego domu. Po chwili spytała co się stało z Severusem. Draco nie wiedział co powiedzieć. Nigdy nikt go nie pytał o takie rzeczy, a zwłaszcza dziecko.
 - Umarł – odpowiedział szybko i krótko. Dziewczynka zadawała mu mnóstwo pytań na temat magii. Wywiad przerwała czarownica, która na swoim wózku rozwoziła słodycze. Malfoy poprosił o dwie czekoladowe żaby. Jedną wręczył swojej nowej koleżance. Katy otworzyła pudełko z żabą i wyjęła kartę. Pokazała ją jasnowłosemu i uradowana wykrzyknęła:
 - To ty! Draco prawie udławił się swoją żabą. Spojrzał na kartę, naprawdę na niej był.
 - Co ty tu robisz? – spytała dziewczynka i wskazała na kartę.
 - Ja… Ja nie wiem – odpowiedział ze zdziwieniem.
 -A ty kogo masz? – zapytała. Ślizgon zapomniał, że on też ma kartę. Bardziej interesowała go czekoladowa żaba. Spojrzał na kartę i zobaczył na niej napis ‘’Harry Potter ‘’. Harry na zdjęciu się uśmiechał.
 -Kto to jest Harry Potter? – pierwszoroczniaczka zadała już chyba setne pytanie.
 -To jest osoba z Gryffindoru i … wiesz ja z nim się specjalnie nie lubimy. Na pewno spotkasz go w szkole to sam ci powie kim jest – odpowiedź Dracona zakończyła miłe pogaduszki. – Wiesz, ja już muszę iść. Może się jeszcze spotkamy w szkole.
 - Szkodaa… - powiedziała ze smutkiem Katy. Ślizgon szybko ją pocieszył dając jej jeszcze jedną czekoladowa żabę. Pożegnał się i poszedł w stronę wolnego wagonu, aby zmienić koszulę. Katy uśmiechnięta zaszła mu drogę pokazując kartę z czekoladowej żaby.
 - Draco, znowu mam ciebie! Blondyn uśmiechnął się i pomaszerował do wagonu.
________________________________________________________________________________
Rozdział trochę krótki. Następny będzie dłuższy i dodam go za pięć pozytywnym komentarzy.

piątek, 23 sierpnia 2013

O mnie ;)

Witajcie czarodzieje ^^
Mam na imię Anita I mieszkam w Sieradzu. Kocham serię Harry Potter. Najbardziej lubię Dracona Malfoya. Zaczęłam czytać różne blogi Dramione i wpadłam na pomysł że fajnie by się pisało taki blog. A więc zaczęłam.
Macie tu moją fotę. Wyglądam tu jakbym wypiła ze dużo Ognistej Whisky xd Bez hejtów proszę :D
Ok. Nie zanudzam was tutaj. Zaraz dodam pierwszy rozdział :)